Ciasteczka bez lukru

12080233_722386264560703_715070422155367630_o

Cała Polska żyje dziś ustawą „sklepikową”.
Okazuje się, że po odcięciu uczniom cukru:
– kwitnie przemyt (sól, cukier)
– modne są wycieczki do pobliskich sklepów po śmieciowe jedzenie
– bunt stał się chorobą zakaźną!
Mamy już prawdziwą epidemię!
Nie tylko dzieci i młodzież strajkuje.
Buntują się ajenci, którzy mogli przez lata bezkarnie dilować cukrem!
Ale uwaga: buntujemy się też my rodzice!
Niemożliwe?!
Niestety, to prawda :-(
Nie załamały nas wyniki badań, że nasze 11-latki są najgrubsze NA ŚWIECIE!
Że tyjemy NAJSZYBCIEJ ze wszystkich państw!
Nawet to, że nasze dzieci będą żyć krócej niż my…
Nadal nie widzimy problemu!
– że za kilka lat będziemy szprycować własne dzieci insuliną,
– że ich serca mogą nie dać rady…
– że otyłość może doprowadzić ich do depresji…
Razem z ajentami-dilerami walczymy o batony i napoje gazowane!
o kawę,
cukierki
drożdżówki
słodzone napoje…
tanie śmieci, które będą nas kiedyś DROGO kosztować!
STOP!
Zgadzam się – ustawodawca i ministerstwo dali ciała.
Porwali się na rewolucję w szkołach bez przygotowania!
Najważniejszą ustawę wprowadzili w życie mimochodem na kilka dni przed rozpoczęciem roku szkolnego…
– bez kampanii – gdzie spot (jak o dopalaczach), że cukier zabija?
– bez gotowych jadłospisów dla szkół
– bez gotowych list produktów do sklepików
– bez warsztatów dla rodziców, nauczycieli, dzieci
– bez szkolenia dla ajentów
– bez doposażenia szkół w piece, sokowirówki i blendery
itp, itd,
Kompletnie przespali wakacje…
Ale my już nie mamy czasu, żeby spać.
Trzeba działać!
Musimy zobaczyć, że nasze dzieci bardzo źle się odżywiają!
Musimy im pomóc to zmienić!
Musimy mocno je wspierać, żeby miały szansę nas przeżyć!
Musimy uwierzyć, że te zmiany są szansą dla NASZYCH DZIECI i DLA CAŁYCH RODZIN!
Nasze dzieci, będą miały kiedyś swoje dzieci… :-)

Zadanie domowe dla całej rodziny! :-)

IMG_9980

Drodzy Rodzice!
Jest zadanie domowe do odrobienia!
Zamiast krytykować nowe przepisy, albo zagrzewać dzieci do walki o batony w szkole,
pogadajmy z nimi na spokojnie!
Wytłumaczmy, o co walczą,
czym jest zdrowie i jaki wpływ na ich kondycje ma to co jedzą codziennie.

Przypomnijmy, że rolą szkoły jest szeroko pojęta edukacja – również z zakresu zdrowego żywienia!
Podpowiedzmy, że to nie jest żaden zamach na ich wolność,
tylko wsparcie, żeby mogli wolnymi być,
bo zdrowie to największa wolność do życia bez ograniczeń!
Pokażmy im, co jest w batonach, nutelli, wodach smakowych,
przeliczmy z nimi ilość cukru i soli.
Pogadajmy o cukrzycy, zastrzykach z insuliny i nadciśnieniu od soli
i o raku, który karmi się cukrem…

To od naszej postawy w dużej mierze zależy, jak dzieciaki przyjmą zmiany!
Czy będą dalej szmuglować sól i cukier (fajna zabawa!),
czy poczują się współodpowiedzialne za swoje zdrowie.
Nie wyśmiewajmy w ich obecności nowych przepisów,
nawet jeśli niektóre zapisy nie są zbyt mądre.
Nie od razu Rzym zbudowano!

Dajmy dobry przykład,
potraktujmy zmiany jako szansę na lepsze odżywianie
od dziś!
Dla dobra całej rodziny!
Uwierzmy wreszcie, że od tego co wszyscy jemy
zależy nasze ŻYCIE! :-)

 

Rosół bez gluta… :-)

FullSizeRender 3

FullSizeRender

FullSizeRender 4

Był czas, że moi chłopcy (sztuk: cztery) jedli tylko dwie zupy: rosół albo pomidorową :-)
Przez wiele lat szukałam przepisu na rosół doskonały.

Nie potrafię zliczyć ile eksperymentów zrobiłam przy okazji gotowania tej zupy! Kiedyś potrafiłam ją gotować tylko przy użyciu tzw. „czarodziejki smaku” czyli Vegety, pełnej glutaminianu. Zawsze wychodził świetny! Ale jak chciałam, żeby był pyszny i zdrowy.
W końcu dopracowałam rosół do perfekcji! Pożegnałam raz na zawsze przyprawę na V.

Uwielbiam w chłodne dni popijać domowy rosół z kubka. Opatulona w koc, przy kominku, w towarzystwie mojego 10-letniego Antka, który równie szybko jak ja odkrył czar aromatycznego kubka.

Rosół to idealne lekarstwo na przeziębienie. Pogromcy mitów medycznych dawno wyjaśnili dlaczego: „otóż podczas gotowania uwalnia się do wywaru – CYSTEINA (aminokwas wchodzący w skład wielu białek), która przyspiesza odkrztuszanie zalegającej w oskrzelach i płucach wydzieliny”.
Dlatego rosół jest idealną zupą dla pociągających :-)

ROSÓŁ BEZ GLUTA

Zasada numer 1 – nie ma dobrego rosołu z kiepskiego mięsa!

Najtańszy, faszerowany chemią kurczak z marketu, w kolorze różowo-błękitnym kompletnie się nie nadaje…

Składniki:

  • wiejska kura lub kurczak zagrodowy (np. z Podlasia – bez piersi! serwuję je dzieciom na drugie danie :-), ewentualnie 2 ćwiartki kurczaka (byle nie z tacki!)
  • 1-2 pęczki włoszczyzny z liśćmi selera i pietruszki lub 5 marchewek, 3 pietruszki, duży seler, duży por lub 2 małe, cebula
  • płaska łyżka soli, 4 liście laurowe, 5 ziarenek ziela angielskiego, 4 ziarenka pieprzu, ząbek czosnku
  • pół łyżeczki mielonej kurkumy
  • 2 łodygi z liśćmi świeżego lubczyku lub pół łyżeczki suszonego

TAK ZRÓB!

  1. Umyj dokładnie mięso i pokrój na mniejsze części, włóż do dużego garnka (5 litrowego)
  2. wlej zimną wodę do wysokości 2/3 lub 3/4 garnka (ilość wody zależy od ilości używanych warzyw! – gdzieś muszą się zmieścić :-). Gotuj na średnim ogniu (bez pokrywki!), pilnując momentu, kiedy zacznie się gotować
  3. w tym czasie umyj, obierz i pokrój duże warzywa na mniejsze kawałki
  4. kiedy wywar mięsny zacznie się gotować, dobrze go wyszumuj (ja używam małego perlonowego sitka),
  5. kiedy zbierzesz już wszystkie szumowiny, dodaj sól, ziele angielskie, liście laurowe, pieprz i kurkumę
  6. zmniejsz ogień (używam płyty indukcyjnej, ustawiam na 5), dodaj warzywa, obrany ząbek czosnku, całą cebulę w łupinie (zdejmij tylko pierwszą brudną warstwę albo dwie! jak masz kuchenkę gazową możesz opalić cebulę nad ogniem przed włożeniem do garnka), liście selera (2-3 łodygi) oraz pietruszki (2-3 łodygi z liśćmi) i świeży lubczyk (łodygę z liśćmi, jak nie masz świeżego dodaj suszony). Gotuj bez pokrywki!
  7. to jest najważniejszy moment podczas gotowaniu rosołu! Ogień musi być mały, żeby warzywa powolutku zdążyły wyklarować wywar. Zbyt duży ogień zniszczy efekt końcowy!
  8. nie martw się, że przez 10-15 minut rosół się nie bulgocze – tak ma być!
  9. w końcu zacznie się na dobre gotować, pilnuj, żeby za mocno nie bulgotał, od czasu do czasu zanurzaj „wystające” warzywa. Ja nie przykrywam rosołu, ale możesz to zrobić do połowy, jeśli wolisz.
  10. po 2 godzinach rosół jest idealny, a mięso rozpływa się w ustach, chyba, że to kura – może być sucha. Taki jej urok.

Każdy musi dopracować proporcje przypraw pod swój smak.

Dla jednych będzie za mało soli, dla innych za dużo, kurkuma daje piękny żółty kolor, ale jest nieco gorzkawa, dlatego trzeba ją stosować z umiarem.

Lubczyk to naturalna maggi, nie każdy lubi jego smak, jest super zdrowy, ma właściwości rozkurczające, dlatego działa mocno leczniczo (wyjątkiem są kobiety w ciąży, które powinny go raczej unikać! :-)

Dodatki:

  1. Wersja super zdrowa – zamiast makaronu – gotowana kasza jaglana – poezja. Małe dzieci nie zorientują się podczas zamiany, ze starszymi bywa różnie :-)
  2. Mięso z rosołu można dodać do zupy, albo zrobić z niego farsz do pierogów albo naleśników!
  3. Jeśli zostanie rosół, robię z niego pomidorówkę (wkrótce przepis), a najchętniej krem z jarzyn! Do małego garnka wlewam przecedzony rosół, dodaję ugotowane warzywa: pietruszki, seler i białe części porów. Marchewkę opcjonalnie – raz tak, a raz nie. Blenderem miksuję zupę na krem. Zjadam ze smakiem… dwie miseczki. Albo jedną większą! :-)

W mojej kuchni nic nie może się marnować, dlatego przerabiam wszystko, co zostaje.

Z warzyw z rosołu i mięsa można zrobić tzw. galart (moi chłopcy nigdy nie odważyli się tego dania spróbować, choć jest genialne!)

Najczęściej znika cały rosół, a mięso ląduje w pierogach lub zostaje zjedzone w zupie. Pojedyncze gotowane warzywa zjada pies :-)

Zmykam, bo mój rosół zaraz będzie gotowy! :-)

Przemytnicy soli

smutne_jedzenie

 

Jest afera!
Po kilku dniach zmian – młodzież ma dość!
Tęskni za uciekającymi ze sklepików szkolnych śmieciami!
Batonami, pączkami, lizakami, zapiekankami, colą, słodkimi sokami, batonami…
A w stołówkach szkolnych za „dobrze” przyprawioną glutaminianem zupą, przesolonymi ziemniakami i kotletami w panierze co drugi dzień…

Mówią, że są prawie dorośli, albo pełnoletni,
chcą jeść to, co sami wybiorą.
Nikt im nie będzie mówił, co jest dobre.
Mają apetyt na syf, to jest ich sprawa – manifestują na fb.

Mają w nosie wylewające się ze spodni tłuste brzuchy,
zadyszkę w drodze na autobus,
coraz większe rozmiary ubrań…
drwiny kolegów na widok pękniętych spodni…

Widzą zakazy,
zamach na samostanowienie,
zero w nich refleksji, jaki to ma sens?

W ramach buntu na zdrowe obiady – nie jedzą,
albo dosalają wszystko po kryjomu przemyconą z domu solą,

biały proszek w kieszeniach jest nową licealną zabawą.
Przy okazji fajnie dwuznaczną.

adrenalina podkręca ich bunt!

Nareszcie można zaprotestować przeciwko komuś lub czemuś!
Szkoda tylko, że przeciwko swojemu zdrowiu i życiu,
bo ta „niewinna” sól, za kilka lat podniesie cukier i ciśnienie we krwi na tyle,
że już bez strzykawki się nie obędzie!

Insulina stanie się nieodłącznym towarzyszem życia!

Na pewno tego chcecie?
Kilka razy na dobę, igłą w brzuch?

Może lepiej spróbować przez kilka dni obiadów z mniejszą ilością soli?

 

Niedaleko pada jabłko od jabłoni…

otylosc

 

Jak zareagowały dzieci na zdrowe sklepiki?
W większości buntem!
I to normalne. Zmiany są trudne. Mało kto je lubi.
Najczęściej ich nie chcemy, więc na wszelki wypadek protestujemy,
bo lepiej czujemy się w znanym, nawet jeśli jest to kiepskie znane.
Nowe jest niewiadomą.
Wymaga pracy.
Otwartości i pozytywnego nastawienia,
a z tym mamy problem.
Więc po co ryzykować!
Lepiej walczyć o stare, które odeszło, lub zostało zabrane.
Dlatego na facebooku ktoś natychmiast utworzył wydarzenie:
„Protest przeciwko zdrowemu jedzeniu w szkolnych sklepikach”.
Ustalono symboliczną datę: 7 kwietnia,
bo to Światowy Dzień Zdrowia.
W kilka dni przystąpiło do protestu 21 tysięcy osób.
Nic dziwnego, skoro część rodziców równie alergicznie zareagowała na nową ustawę!
W mediach roi się od komentarzy, że to zamach na dzieci,
że co one teraz będą jadły, że sól i cukier zawsze były i jakoś wszyscy żyją…

Czy naprawdę chcemy, żeby nasze dzieci za kilka lat musiały się szprycować insuliną?!
czy nie martwią nas badania, że z powodu epidemii otyłości dzieci umierają wcześniej niż ich rodzice?
czy naprawdę słodki baton = szczęśliwe dziecko?!
pamiętajmy, że dzieci nas naśladują, są naszym lustrem,
jedzą to co my,
i powtarzają to, co usłyszą w domu…
więc może lepiej iść z nimi na rolki,
albo ugotować wspólnie dobry obiad,
żeby pokazać, że zdrowy styl życia wcale nie jest taki zły!
Jest cudowny, uzależniający, energetyczny.
Założę się, że za miesiąc nikt nie będzie tęsknił za batonem pełnym trującego oleju palmowego i syropu glukozowo-fruktozowego…

Jabłko? :-)

Houston, mamy problem! :-)

zestaw kosmos

 

W szkołach panika!
Sklepiki masowo się zamykają, albo nie otwierają!
A w niektórych nadal królują „śmieciuchy”,
bo ajenci zrozumieli, że okres przejściowy na zmiany wynosi 3 miesiące!
To nieprawda!

Ustawa o żywieniu obowiązuje od 1 września!

Nie przewidziano okresu przejściowego!
Niestety!

ZMIANY rodzą się w bólach!
Ustawodawcy powinni o tym wiedzieć!
ale jak widać, nie do widzą!

Część rodziców cieszy się z nowej ustawy,
inni strasznie psioczą i marudzą, że to absurd,
że jeszcze nikt od soli ani cukru nie umarł…
To akurat nieprawda! (ale to temat na inną chwilę)
Kolejna grupa pesymistów (a może realistów :-) przewiduje,
że uczniowie wezmą sprawy w swoje ręce i zacznie się nielegalny handel… w łazienkach :-)
Albo ucieczki do pobliskich sklepów (z bożą krówką) po zakazany towar…

A ja mam wciąż powakacyjne różowe okulary!
W szkołach widzę coraz więcej kolorowych lunchboxów!
I bardzo mnie to cieszy,
nie ma to jak
liczyć na siebie :-)

p.s. dzisiaj na tapecie: kanapka z pastą z zielonego groszku, garść nerkowców, paluszki z marchewki i papryki, ciasteczko owsiane, jabłko i babeczka ryżowa (którą się robi w mig jak zostanie trochę ryżu!)

Smacznego pakowania! :-)

Od dziś cała rodzina pakuje!

lbox5 r

 

Od 1 września w szkołach obowiązuje NOWA USTAWA o żywieniu dzieci!
Nie wolno już sprzedawać w sklepikach śmieciowego jedzenia:
chipsów, batonów, napojów słodzonych, cukierków, lizaków ani drożdżówek…
Zakazana lista jest długa.

I dobrze! Bo dzieci w szkole potrzebują prawdziwej energii, a nie pustych kalorii, które nic nie wnoszą do rosnącego na potęgę organizmu!
Dajmy szansę pysznym kolorowym kanapkom, które są nie tylko dużo zdrowsze, ale i smaczniejsze!
Trzeba tylko uruchomić wyobraźnię!
Potem hop do pudełka i drugie śniadanie gotowe!

Głód jest bez szans!

Zamiast głodowego osłabienia albo cukrowego pobudzenia (po zakazanym batonie)
dobrze odżywiony umysł jest w formie,
gotowy do słuchania o bitwach, które zmieniły świat,
o pierwiastkach chemicznych, które leczą,
a ułamki same się liczą, a błędy rzadziej się robią :-)

Pakujemy?! :-)

3, 2, 1 start!

revolution A5

 

JESTEŚ TYM, CO JESZ.

Co to znaczy?
Że od tego, co włożysz do ust, zależy… TWOJE ŻYCIE.
Dosłownie!
Kiedy jesz zdrowo, Twoje ciało i umysł są w formie.
Masz mnóstwo energii do działania.
Kiedy zjadasz byle co, tyjesz, chorujesz i nic Ci się nie chce.
Przecież tego nie chcesz!
Weź zdrowie w swoje ręce.
ZACZNIJ JUŻ DZIŚ!
Zaplanuj swoje posiłki.
Nie czekaj, aż poczujesz głód!
JEDZ!

Regularnie, małe porcje, składające się z nieprzetworzonych produktów.

Tylko nie mów, że nie masz czasu!
Musisz mieć!
BO MUSISZ JEŚĆ!

Gotowy na ZMIANY? :-)

Joanna Gorzelińska