Otyłość

Zadanie domowe dla całej rodziny! :-)

IMG_9980

Drodzy Rodzice!
Jest zadanie domowe do odrobienia!
Zamiast krytykować nowe przepisy, albo zagrzewać dzieci do walki o batony w szkole,
pogadajmy z nimi na spokojnie!
Wytłumaczmy, o co walczą,
czym jest zdrowie i jaki wpływ na ich kondycje ma to co jedzą codziennie.

Przypomnijmy, że rolą szkoły jest szeroko pojęta edukacja – również z zakresu zdrowego żywienia!
Podpowiedzmy, że to nie jest żaden zamach na ich wolność,
tylko wsparcie, żeby mogli wolnymi być,
bo zdrowie to największa wolność do życia bez ograniczeń!
Pokażmy im, co jest w batonach, nutelli, wodach smakowych,
przeliczmy z nimi ilość cukru i soli.
Pogadajmy o cukrzycy, zastrzykach z insuliny i nadciśnieniu od soli
i o raku, który karmi się cukrem…

To od naszej postawy w dużej mierze zależy, jak dzieciaki przyjmą zmiany!
Czy będą dalej szmuglować sól i cukier (fajna zabawa!),
czy poczują się współodpowiedzialne za swoje zdrowie.
Nie wyśmiewajmy w ich obecności nowych przepisów,
nawet jeśli niektóre zapisy nie są zbyt mądre.
Nie od razu Rzym zbudowano!

Dajmy dobry przykład,
potraktujmy zmiany jako szansę na lepsze odżywianie
od dziś!
Dla dobra całej rodziny!
Uwierzmy wreszcie, że od tego co wszyscy jemy
zależy nasze ŻYCIE! :-)

 

Przemytnicy soli

smutne_jedzenie

 

Jest afera!
Po kilku dniach zmian – młodzież ma dość!
Tęskni za uciekającymi ze sklepików szkolnych śmieciami!
Batonami, pączkami, lizakami, zapiekankami, colą, słodkimi sokami, batonami…
A w stołówkach szkolnych za „dobrze” przyprawioną glutaminianem zupą, przesolonymi ziemniakami i kotletami w panierze co drugi dzień…

Mówią, że są prawie dorośli, albo pełnoletni,
chcą jeść to, co sami wybiorą.
Nikt im nie będzie mówił, co jest dobre.
Mają apetyt na syf, to jest ich sprawa – manifestują na fb.

Mają w nosie wylewające się ze spodni tłuste brzuchy,
zadyszkę w drodze na autobus,
coraz większe rozmiary ubrań…
drwiny kolegów na widok pękniętych spodni…

Widzą zakazy,
zamach na samostanowienie,
zero w nich refleksji, jaki to ma sens?

W ramach buntu na zdrowe obiady – nie jedzą,
albo dosalają wszystko po kryjomu przemyconą z domu solą,

biały proszek w kieszeniach jest nową licealną zabawą.
Przy okazji fajnie dwuznaczną.

adrenalina podkręca ich bunt!

Nareszcie można zaprotestować przeciwko komuś lub czemuś!
Szkoda tylko, że przeciwko swojemu zdrowiu i życiu,
bo ta „niewinna” sól, za kilka lat podniesie cukier i ciśnienie we krwi na tyle,
że już bez strzykawki się nie obędzie!

Insulina stanie się nieodłącznym towarzyszem życia!

Na pewno tego chcecie?
Kilka razy na dobę, igłą w brzuch?

Może lepiej spróbować przez kilka dni obiadów z mniejszą ilością soli?

 

Niedaleko pada jabłko od jabłoni…

otylosc

 

Jak zareagowały dzieci na zdrowe sklepiki?
W większości buntem!
I to normalne. Zmiany są trudne. Mało kto je lubi.
Najczęściej ich nie chcemy, więc na wszelki wypadek protestujemy,
bo lepiej czujemy się w znanym, nawet jeśli jest to kiepskie znane.
Nowe jest niewiadomą.
Wymaga pracy.
Otwartości i pozytywnego nastawienia,
a z tym mamy problem.
Więc po co ryzykować!
Lepiej walczyć o stare, które odeszło, lub zostało zabrane.
Dlatego na facebooku ktoś natychmiast utworzył wydarzenie:
„Protest przeciwko zdrowemu jedzeniu w szkolnych sklepikach”.
Ustalono symboliczną datę: 7 kwietnia,
bo to Światowy Dzień Zdrowia.
W kilka dni przystąpiło do protestu 21 tysięcy osób.
Nic dziwnego, skoro część rodziców równie alergicznie zareagowała na nową ustawę!
W mediach roi się od komentarzy, że to zamach na dzieci,
że co one teraz będą jadły, że sól i cukier zawsze były i jakoś wszyscy żyją…

Czy naprawdę chcemy, żeby nasze dzieci za kilka lat musiały się szprycować insuliną?!
czy nie martwią nas badania, że z powodu epidemii otyłości dzieci umierają wcześniej niż ich rodzice?
czy naprawdę słodki baton = szczęśliwe dziecko?!
pamiętajmy, że dzieci nas naśladują, są naszym lustrem,
jedzą to co my,
i powtarzają to, co usłyszą w domu…
więc może lepiej iść z nimi na rolki,
albo ugotować wspólnie dobry obiad,
żeby pokazać, że zdrowy styl życia wcale nie jest taki zły!
Jest cudowny, uzależniający, energetyczny.
Założę się, że za miesiąc nikt nie będzie tęsknił za batonem pełnym trującego oleju palmowego i syropu glukozowo-fruktozowego…

Jabłko? :-)

Houston, mamy problem! :-)

zestaw kosmos

 

W szkołach panika!
Sklepiki masowo się zamykają, albo nie otwierają!
A w niektórych nadal królują „śmieciuchy”,
bo ajenci zrozumieli, że okres przejściowy na zmiany wynosi 3 miesiące!
To nieprawda!

Ustawa o żywieniu obowiązuje od 1 września!

Nie przewidziano okresu przejściowego!
Niestety!

ZMIANY rodzą się w bólach!
Ustawodawcy powinni o tym wiedzieć!
ale jak widać, nie do widzą!

Część rodziców cieszy się z nowej ustawy,
inni strasznie psioczą i marudzą, że to absurd,
że jeszcze nikt od soli ani cukru nie umarł…
To akurat nieprawda! (ale to temat na inną chwilę)
Kolejna grupa pesymistów (a może realistów :-) przewiduje,
że uczniowie wezmą sprawy w swoje ręce i zacznie się nielegalny handel… w łazienkach :-)
Albo ucieczki do pobliskich sklepów (z bożą krówką) po zakazany towar…

A ja mam wciąż powakacyjne różowe okulary!
W szkołach widzę coraz więcej kolorowych lunchboxów!
I bardzo mnie to cieszy,
nie ma to jak
liczyć na siebie :-)

p.s. dzisiaj na tapecie: kanapka z pastą z zielonego groszku, garść nerkowców, paluszki z marchewki i papryki, ciasteczko owsiane, jabłko i babeczka ryżowa (którą się robi w mig jak zostanie trochę ryżu!)

Smacznego pakowania! :-)