Niedaleko pada jabłko od jabłoni…

otylosc

 

Jak zareagowały dzieci na zdrowe sklepiki?
W większości buntem!
I to normalne. Zmiany są trudne. Mało kto je lubi.
Najczęściej ich nie chcemy, więc na wszelki wypadek protestujemy,
bo lepiej czujemy się w znanym, nawet jeśli jest to kiepskie znane.
Nowe jest niewiadomą.
Wymaga pracy.
Otwartości i pozytywnego nastawienia,
a z tym mamy problem.
Więc po co ryzykować!
Lepiej walczyć o stare, które odeszło, lub zostało zabrane.
Dlatego na facebooku ktoś natychmiast utworzył wydarzenie:
„Protest przeciwko zdrowemu jedzeniu w szkolnych sklepikach”.
Ustalono symboliczną datę: 7 kwietnia,
bo to Światowy Dzień Zdrowia.
W kilka dni przystąpiło do protestu 21 tysięcy osób.
Nic dziwnego, skoro część rodziców równie alergicznie zareagowała na nową ustawę!
W mediach roi się od komentarzy, że to zamach na dzieci,
że co one teraz będą jadły, że sól i cukier zawsze były i jakoś wszyscy żyją…

Czy naprawdę chcemy, żeby nasze dzieci za kilka lat musiały się szprycować insuliną?!
czy nie martwią nas badania, że z powodu epidemii otyłości dzieci umierają wcześniej niż ich rodzice?
czy naprawdę słodki baton = szczęśliwe dziecko?!
pamiętajmy, że dzieci nas naśladują, są naszym lustrem,
jedzą to co my,
i powtarzają to, co usłyszą w domu…
więc może lepiej iść z nimi na rolki,
albo ugotować wspólnie dobry obiad,
żeby pokazać, że zdrowy styl życia wcale nie jest taki zły!
Jest cudowny, uzależniający, energetyczny.
Założę się, że za miesiąc nikt nie będzie tęsknił za batonem pełnym trującego oleju palmowego i syropu glukozowo-fruktozowego…

Jabłko? :-)