Przemytnicy soli

smutne_jedzenie

 

Jest afera!
Po kilku dniach zmian – młodzież ma dość!
Tęskni za uciekającymi ze sklepików szkolnych śmieciami!
Batonami, pączkami, lizakami, zapiekankami, colą, słodkimi sokami, batonami…
A w stołówkach szkolnych za „dobrze” przyprawioną glutaminianem zupą, przesolonymi ziemniakami i kotletami w panierze co drugi dzień…

Mówią, że są prawie dorośli, albo pełnoletni,
chcą jeść to, co sami wybiorą.
Nikt im nie będzie mówił, co jest dobre.
Mają apetyt na syf, to jest ich sprawa – manifestują na fb.

Mają w nosie wylewające się ze spodni tłuste brzuchy,
zadyszkę w drodze na autobus,
coraz większe rozmiary ubrań…
drwiny kolegów na widok pękniętych spodni…

Widzą zakazy,
zamach na samostanowienie,
zero w nich refleksji, jaki to ma sens?

W ramach buntu na zdrowe obiady – nie jedzą,
albo dosalają wszystko po kryjomu przemyconą z domu solą,

biały proszek w kieszeniach jest nową licealną zabawą.
Przy okazji fajnie dwuznaczną.

adrenalina podkręca ich bunt!

Nareszcie można zaprotestować przeciwko komuś lub czemuś!
Szkoda tylko, że przeciwko swojemu zdrowiu i życiu,
bo ta „niewinna” sól, za kilka lat podniesie cukier i ciśnienie we krwi na tyle,
że już bez strzykawki się nie obędzie!

Insulina stanie się nieodłącznym towarzyszem życia!

Na pewno tego chcecie?
Kilka razy na dobę, igłą w brzuch?

Może lepiej spróbować przez kilka dni obiadów z mniejszą ilością soli?